Bez kategorii, Turystyka

„Zasiąść” na Czerwonej Ławce

Kiedy jest Ci źle, idź w góry, najlepiej w Tatry. Tutaj, zwłaszcza po słowackiej stronie, zawsze znajdzie się spokojne miejsce.

733738D8-26B0-4316-9B26-2EFC31ADA365

Góry doskonale przywracają wewnętrzną harmonię, uczą pokory i wskazują miejsce w świecie. Nikt tak jak góry nie wytknie Ci tego, że jesteś elementem całej tej naturalnej układanki i szybko pokażą Ci jak „małym” jesteś;)

Z drugiej zaś strony urzekają i pozwalają oderwać myśli od codziennych spraw, problemów pięknymi widokami, bliskością obcowania z naturą, ciszą, spokojem i brakiem zasięgu oraz faktem, że trzeba skupić myśli na podstawowych sprawach. Nigdzie tak nie cieszą proste rzeczy jak właśnie w górach;)

B6FC8DF8-8C8C-4676-AF65-247B689DDF2E

Na mnie góry zawsze działały cudownie terapeutycznie i nie raz uciekałam w nie choćby na krótką chwilę, aby poukładać się sama ze sobą. Nie inaczej było i tym razem, kiedy za namową znajomych dołączyłam do ich kursowej wyprawy w okolice Doliny Staroleśnej (Veľká Studená Dolina). To był dla mnie ciężki czas po bolesnym rozstaniu, ale wyprawa i dobrzy ludzie naokoło podziałały kojąco na skołataną duszę.

Wyruszyliśmy z Krakowa w sobotę skoro świt. Dzień zapowiadał się przepiękny. Pierwsze metry pomogła nam pokonać kolejka na Hrebeniok. Z górnej stacji już per pedes ruszyliśmy Doliną Staroleśną. Na samej górze szlak do schroniska odbija ostro w lewo. W tym miejscu kursowicze odbili pod okoliczne ściany, a ja za szlakiem.

18DB425A-FA31-44EC-922F-1CC6AAD359C4

W schronisku zrobiłam sobie chwilę przerwy na drugie śniadanie i uzupełniłam zapas wody, która w upał schodziła na pniu.

Dalej ruszyłam już sama, choć na szlaku spotykałam ludzi. Szłam dość nietypowo (kiedyś byłoby pod prąd), ale stosunkowo nie dawno szlak został oznaczony jako szlak dwukierunkowy.

Szlak powoli piął się po wielkich kamieniach w górę. Majestatyczne ściany okolicznych szczytów dumnie wygrzewały się w letnim słońcu i co rusz było widać wspinające się na nich zespoły, min. moich znajomych.

5C205B4E-3923-4CCE-B9A2-6136E53F8854

Po dłuższym podejściu wreszcie znalazłam się przy końcowym podejściu na Przełęcz Czerwona Ławka. Ostatni odcinek nie był zbyt przyjemny z racji na kruszyznę i spore nachylenie. Po chwili jednak znalazłam się już przy płytach zwiastujących cel. Usiadłam nieco powyżej, by nie tamować ruchu i podziwiałam przepiękną panoramę wokół.

B0240EC0-0352-4A7A-8E08-6993882DA991Posiedziałam chwilę, porobiłam zdjęcia i ruszyłam z powrotem.

Żmudne zejście urozmaiciła chwila odpoczynku na kamieniu przy stawie. Było tak gorąco, że trochę wbrew regułom zamoczyłam nogi w stawie, aby nieco im ulżyć. Delikatny wiatr sprawił, że zupełnie zapomniałam, że słońce bezlitośnie operowało na mojej szyi i rękach cały dzień. Cieszyłam się więc, że wracam będąc do niego odwrócona inną stroną, tą jeszcze bladą.

A7D02D43-4D02-4065-9F72-1D298AF64BF2

Chwila nad jeziorem pozwoliła też ukoić nieco nerwy zmrożone przez małe zajście, którego byłam naocznym świadkiem.

Otóż schodząc mimochodem obserwowałam działające w ścianach zespoły. Jednemu z nich upadł na sam dół plecak, ale przez moment zamarłam, bo nie widząc dokładnie od pierwszego momentu co leci z góry, a słysząc tylko głuchy dźwięk upadania i obijania sie o skały, byłam przeświadczona, że prócz nieszczęsnego bagażu spadł też człowiek. Z mocno bijącym sercem namierzyłam komu spadł plecak i udarłam się co sił w płucach czy wszystko ok i czy tylko plecak spadł. Na szczęście usłyszałam zapewnienie, że tak i prośbę o zabezpieczenie zguby. Ja byłam w sporej odległości od ściany, ale inny ludzie będący bliżej usłyszeli rozmowę i pomogli pozbierać rzeczy oraz zdeponować je w ustalonym ze wspinaczami miejscu. Ulżyło mi, ale nogi miałam jakby miększe jeszcze przez dłuższą chwilę;)

Po dłuuuuugim i żmudnym zejściu wreszcie zamajaczyło w oddali schronisko, od którego dzieliło mnie jeszcze jedno łagodne zejście i podejście.

Słońce chyliło się już ku zachodowi, kiedy w oczekiwaniu na powrót znajomych, zasiadłam na tarasie widokowym z upragnionym kuflem chłodnej Kofoli. Tym milej się czekało, że wśród przechadzających się turystów wypatrzyłam znajome twarze innych kolegów z Klubu, którzy właśnie zeszli z gór. Wreszcie nadeszła i moja kompania. Można było zasiąść do wspólnej kolacji, po której nastąpiło gromadne moszczenie się na podłodze. Jeszcze chwila żartów, opowieści i zapadł mrok, a z nim cisza nocna.

Zaduch i pochrapywania nie dawały spać. Pół nocy przewracałam się z boku na bok. Wiedziałam już, że następnego dnia trzeba będzie zrewidować plan i wrzucić na luz. I tak też zrobiłam.

Wczesna pobudka i szybkie śniadanie, krótkie ustalenia z grupą i znów zostałam sama.

B57B08C7-AAD6-4D3F-9FD4-C72FFDF0162D

Wybrałam się w kierunku Rohatki, jednakże w pewnym momencie postanowiłam zawrócić. Nogi zupełnie mnie nie niosły, a spalony na amen kark dawał w kość. Jeszcze tylko poobserwowałam pasącą się obok jakby nigdy nic kozicę.

5ACFFF12-50BE-44ED-B3EA-36B8B29A1711 Zdecydowałam się poszukać fajnego, zacisznego miejsca na biwak i relaks. Doskonałym okazały się okolice jeziorek na samym końcu doliny, ponad schroniskiem. Nie byłam całkiem sama, bo kilku strudzonych upałem turystów zrobiło dokładnie to samo co ja, a kilku nawet wbrew wszelkim zasadom skąpało się radośnie w jednym ze stawów.

DFC3DB4A-C5F3-4ACE-B896-B72BD7303E86

Po nieśpiesznym posiłku ucięłam sobie przysłowiowego komara. Utuliło mnie słońce, delikatny wiatr i szum wody połączony z ptasimi trelami. Cudowne ukojenie skołatanych nerwów i doładowanie dla utrudzonego wędrówką ciała. Tego właśnie potrzebowałam. Piękno przyrody, jej wszechogarniający spokój i harmonia oraz bliskość nieba pozwoliły zapomnieć o troskach i cieszyć się chwilą.

9A4B13C3-D8A1-47E5-A9AB-C4A34900D063

Do schroniska wróciłam około południa. Znajomi mieli jeszcze kilka dobrych godzin wspinania przed sobą, więc postanowiłam zacząć schodzić i poczekać na nich przy stacji kolejki. Tutaj też zjadłam pyszny obiad, w barze przy stacji górnej kolejki na Hrebeniok, na który zamówiłam ukochany wyprażany „syr”.

Cudowny czas z doznaniami dla ciała, dla ducha i dla zmysłów.

Podsumowanie: ze stacji kolejki zielonym do rozstajów i do schroniska szlakiem niebieskim, na Czerwoną Ławkę – żółty, w sumie ok 6-7 h, 12,74 km, 1300m w górę i 626 w dół. Piękne malownicze trasy, ludzi na szlaku do schroniska sporo, potem zdecydowanie mniej. Kozic niezwykle dużo 😉

2 myśli w temacie “„Zasiąść” na Czerwonej Ławce”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s